AKTUALNOŚCI
Żegnamy Jerzego Wójcika09.06.2022r.
7 czerwca 2022 r. w wieku niespełna 56 lat, po długiej, ciężkiej chorobie zmarł JERZY WÓJCIK. JUREK urodził się 12 czerwca 1966 r. w Krakowie. "JERRY", bo tak nazywaliśmy GO w Miejskim Klubie Sportowym Debrzno, przez wiele lat był ściśle związany z Czerwono-Niebieskimi, najpierw jako zawodnik, a później opiekun obiektów przy ul. Sportowej. To ogromna strata dla emkaesiaków...

JURKA poznałem bodajże w styczniu 1993 r., kiedy to w premierowym sezonie istnienia MKS-u, gdy zespół występował na najniższym poziomie, czyli w klasie B, pojawił się jako zupełnie nowy zawodnik na swoim pierwszym treningu. Z perspektywy niemal trzydziestu lat dość często uczestnicy tamtych wydarzeń nazywają omawiany okres "romantycznym", a to dlatego, iż warunki, w jakich funkcjonowali piłkarze miały się nijak do tych obecnych. Wysłużona hala "Pilawa" (w zimie... piekielnie zimno, przy tym dość obskurnie) służyła za teren żmudnych przygotowań drużyny prowadzonej przez Tadeusza Nowickiego. Hali sportowej z prawdziwego zdarzenia w Grodzie Dzika jeszcze przecież wtedy nie było... Infrastrukturalnie wyglądało to bardzo skromnie (również jeśli chodzi o boisko), a i sprzętowo nie imponowaliśmy. Mimo to zwarta "paczka" pasjonatów futbolu tworzyła ciekawą grupę, w której JUREK odnalazł bez problemu swoje miejsce. Ogółem od 28 lutego 1993 r. do 14 lipca 1996 r. rozegrał w ekipie seniorów MKS-u 66 oficjalnych spotkań (32 w klasie A, 1 w klasie B, 2 w barażach, 7 w Pucharze Polski oraz 24 sparingowe), zdobywając jednego gola w towarzyskim meczu u siebie z Iskrą Krajenka (2:3) 27 lutego 1994 roku.

Pamiętam jak to jedyne trafienie JUREK wspominał po latach mówiąc, że sprawiło mu dużą frajdę mimo, iż chodziło "tylko" o sparing. Wszystko dlatego, że "JERRY" był obrońcą, skupiającym się niemal wyłącznie na zadaniach stricte defensywnych, stąd z rzadka miał okazję do tego, aby zagrażać bramce przeciwnika. JUREK grał twardo, ale fair, był piłkarzem charakternym, ambitnym, nie odstawiającym nogi, jednocześnie szanującym zawodników rywali. Szczególnie udany był dla NIEGO sezon 1993/94, gdy w klasie A należał do najważniejszych ogniw ekipy znad Debrzynki.

Trzeba nadmienić, że piłkarskie szlify pobierał w dalekich, rodzinnych Niepołomicach, gdzie w tamtejszej Puszczy rozpoczynał sportową przygodę. Miał ogromną satysfakcję, kiedy Puszcza wiele lat potem szczebelek po szczebelku wspinała się w piłkarskiej hierarchii, zyskując finalnie status pierwszoligowca. Z uwagą, skrupulatnie śledził wyniki drużyny, oglądał jej mecze w telewizji, był swego czasu na spotkaniu Puszczy w Chojnicach, mocno trzymał kciuki za jak najlepsze poczynania teamu z Małopolski. Warto wspomnieć również o w sumie mało znanym ogółowi epizodzie związanym z... rugby. JUREK uprawiał ten sport dla stuprocentowych wojowników w Juvenii Kraków i wielokrotnie podkreślał, że była to prawdziwa szkoła charakterów.

W przypadku JURKA MKS to najpierw przywołana wyżej rola zawodnika, a później osoby niezwykle ważnej dla młodszych następców, choć pozostającej nieco z boku, w cieniu... Od 2005 roku bowiem jako pracownik Centrum Kultury, Sportu i Turystyki uczestniczył niemal na co dzień w życiu klubu jako człowiek dbający o stadion, budynek, zaplecze. Tak jak wszyscy Czerwono-Niebiescy bardzo cieszył się z modernizacji "Estadio" w 2014 roku, bo jak sam przyznawał praca w tym miejscu od tamtej pory dawała też dużo więcej radości, a nie była tylko zwykłym obowiązkiem. Setki godzin spędzone na obiekcie, również w weekendy i... charakterystyczny rytuał JURKA, a więc słuchawki i muzyka ulubionego zespołu Pet Shop Boys w trakcie koszenia trawy na równej jak stół murawie...

Mieliśmy bardzo częsty kontakt właśnie poprzez wspólną pracę. Bywały momenty na wskroś śmieszne, wesołe, humorystyczne, ale i nerwowe, gdy np. prozaicznie nie dopisywała pogoda i trzeba było radykalnie zmieniać plany i dostosowywać czasami prywatne zamierzenia do stadionowych potrzeb. JUREK zawsze był obowiązkowy i odpowiedzialny w tym, co robił. Po latach wracaliśmy ze śmiechem w rozmowach do jednego, może mało znaczącego meczu juniorów, gdy wspólnie zmagaliśmy się z ulewą, aby przygotować jak najlepiej "stare" boisko, a arbiter... i tak odwołał zawody. To było 3 maja 2010 r., gdy nie doszło do skutku spotkanie debrzeńskiej młodzieży z Koralem Dębnica.

Moje wspomnienia związane z JURKIEM to też zabawna historyjka z lipca 2017 roku, gdy ON przebywał w rodzinnej miejscowości na urlopie, a mnie przypadła rola jednego z zawożących pociągiem dzieci z Akademii Piłkarskiej MKS-u na obóz sportowy odbywający się tamże. Szybko się zdzwoniliśmy i jak Polak z Polakiem letnim wieczorem na przepięknym ryneczku w Niepołomicach wypiliśmy po symbolicznym kufelku złocistego trunku, odwiedzając uprzednio stadion Puszczy i Zamek Królewski...

Wszystko co złe zaczęło się w październiku 2019 roku. Mieliśmy zaplanowany mecz pucharowy z Bytovią II Bytów i JUREK nie pojawił się na stadionie. Choroba, szpital, badania, konsultacje i ta najgorsza z możliwych diagnoza: nowotwór. Zmagał się z nim niezwykle dzielnie, w rozmowach nie dał nigdy sygnału, że załamał się, że nie wierzy, że się poddaje. W marcu 2020 roku stał się podopiecznym akcji Debrzno Pomaga Potrzebującym, gdy mieszkańcy Debrzna i okolic m.in. dla NIEGO zbierali środki finansowe z przeznaczeniem na leczenie. Kilka miesięcy potem, we wrześniu 2020 r. na Pikniku Rodzinnym Akademii Piłkarskiej MKS-u swoją premierę miała dedykowana JURKOWI książka Arkadiusza Lewenko "Odruch plemienny", zawierająca zbiór ponad stu felietonów o tematyce sportowej zamieszczanych regularnie na stronie internetowej www.mksdebrzno.pl, z której to publikacji całkowity dochód także wsparł ten cel.

Na jednym z meczów MKS-u wiosną tego roku, mimo widocznych kłopotów z poruszaniem się, był obecny. Później były rozmowy telefoniczne, spotkaliśmy się również na dłuższej pogawędce na początku maja. Ostatni kontakt miał miejsce w piątek 3 czerwca. Cztery dni potem JUREK odszedł... Pozostanie w pamięci naprawdę dużego grona osób nie tylko kojarzących go ze środowiskiem sportowym, czy wieloletnim zatrudnieniem w Centrum Kultury, gdzie zostawił trwały ślad, ale też z takich bardzo przyziemnych zdawałoby się spraw, gdy mając zupełnie słusznie opinię "złotej rączki" spieszył z pomocą wielu ludziom, kiedy trzeba było coś wyremontować, naprawić, unowocześnić, wykonać prace fizyczne, będące dla większości "czarną magią", a dla JURKA niemal drobnostką... To także było ważne.

Dla Rodziny zmarłego najszczersze wyrazy współczucia - od zawodników, trenerów, działaczy i kibiców MKS-u Debrzno. Msza żałobna odbędzie się w sobotę 11 czerwca 2022 r. o godz.11.00 w kościele parafialnym WNMP, a następnie JUREK zostanie pochowany na Cmentarzu Komunalnym.

Sebastian Michno






































::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::