SENIORZY › RELACJE
» 19 kolejka - 23.05.2004r.
6:3
(3:1)
Stegna Parchowo MKS Debrzno
Stefan Kryzel (4) 1:0  
Adam Kulas (29) 2:0  
  2:1 Radosław Wójtowicz (36)
Stefan Kryzel (38) 3:1  
Piotr Benkowski (47) 4:1  
  4:2 Radosław Wójtowicz (49)
  4:3 Andrzej Koroś (55)
Adam Kulas (57) 5:3  
Adam Kulas (87) 6:3  

10 strzały celne 10
4 strzały niecelne 6
7 rzuty rożne 11
5 spalone 0
6 faule 6
0 żółte kartki 0
0 czerwone kartki 0
0 karne 1
widzów 60 (w tym 12 z Debrzna)

MKS: Janusz - Soszka, Petrecki (63 Jażdżewski), Markiewicz, Binkiewicz - Wójtowicz, Koroś, Kisełyczka, Nowak - Wegner (82 Sosnowski), S. Nylec

MKS traci punkty, kibice złudzenia
Koszmarna seria MKS-u trwa. W maju na 12 możliwych do zdobycia punktów uciułaliśmy ledwie jeden. W trzy tygodnie zaprzepaściliśmy dorobek całego sezonu. Nie ma co w tej chwili już mówić o bezpośrednim awansie do klasy okręgowej. Trzeba skupić się na obronie drugiej lokaty gwarantującej udział w barażach. Chcieliśmy tego uniknąć pamiętając o ubiegłorocznych doświadczeniach z bojów ze Stalą Jezierzyce, ale teraz to ostatnia możliwość odzyskania miejsca w okręgówce. Pod jednym wszakże warunkiem: należy wygrać trzy ostatnie spotkania sezonu! Na potknięcia Korala nie ma co liczyć, dębniczanie dostali skrzydeł po wygranej w Debrznie i rozgromili 7:1 GTS Czarna Dąbrówka. A my?
Czerwono-niebiescy pojechali do Parchowa walczyć o 3 punkty, przynajmniej takie były założenia. Na ziemię z obłoków zastaliśmy sprowadzeni już w 4 min. Rzut wolny dla gospodarzy, Daniel Janusz odbija piłkę, jednak z ostrego kąta pakuje ją do bramki Stefan Kryzel. Mieliśmy lekką przewagę, jednak dominowała niedokładność w rozegraniu akcji. Mimo to zagrażaliśmy bramce Stegny. Strzelali z dystansu Marcin Soszka, Sylwester Nylec, Radosław Wójtowicz i Mirosław Kisełyczka, ale albo w bramkarza, albo niecelnie. W 19 min po akcji Nylca Paweł Wagner z najbliższej odległości trafił w słupek. W 29 min straciliśmy drugiego gola. Grzegorz Kostrub zagrał do Adama Kulasa i Janusz wyjmował futbolówkę z siatki po raz drugi. Na chwilę odzyskaliśmy nadzieję, gdy w 36 min Wójtowicz efektownie dobił uderzenie w słupek Kisełyczki. Kontaktowa bramka, a po 2 min... 1:3. Z drugiej linii włączył się do akcji Kryzel i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Jeszcze w 40 min było gorąco, kiedy kiks Radosława Petreckiego próbowali wykorzystać miejscowi. Słabo tego dnia dysponowany Janusz tym razem zwycięsko wyszedł z pojedynku jeden na jeden. Cóż z tego, skoro to po jego brzemiennym w skutki błędzie z 47 min straciliśmy czwartego gola. Tym razem cieszył się Piotr Benkowski. Obie drużyny grały bardzo otwarty futbol, stąd festiwal strzelecki. W 49 min Wójtowicz po wrzutce ze środka pola lekko uderzył i z pomocą słupka piłka znalazła drogę do bramki. Wydawało się, że przejęliśmy inicjatywę, bo w 55 min zrobiło się tylko 3:4. Andrzej Koroś dwa razy niepokoił golkipera, za drugim skutecznie. Najładniejszy gol potyczki zdobyty strzałem z 20 metrów. Wszystko na nic, tak jak w pierwszej odsłonie po chwili otrzymujemy następny cios, 3:5 po trafieniu Kulasa. Szarpana gra z obydwu stron, chaos, tak wyglądała rywalizacja dwóch czołowych bądź co bądź ekip klasy A. w 66 min faul w szesnastce na Korosiu i dostojnie poruszający się na boisku arbiter Zbigniew Sofiński z Damnicy podyktował jedenastkę. Ostatnio regularnie strzelał karne Kisełyczka, ale do piłki podszedł tym razem Koroś. Niestety, strzelił niecelnie, obok prawego słupka bramki parchowian. Po tym wydarzeniu mecz zdawał się być rozstrzygnięty. Rywale dorzucili jeszcze w końcówce szóstego gola. Po kornerze głową z piątego metra zaliczył swoje trzecie trafienie Kulas.
Nie ma powodu, by ukrywać fakt, iż czerwono-niebiescy zagrali koszmarne zawody. Bodaj najgorsze w obecnej edycji. Atmosfera w zespole i wokół niego zgęstniała, ale czy można się temu dziwić? Na mecz nie pojechali tym razem Leszek Beger, Bartłomiej Grochowina, Robert Podgórniak, Paweł Władyczak i Daniel Kozieł i nie w każdym przypadku można mówić o usprawiedliwionej absencji. Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy debiut wśród seniorów Roberta Sosnowskiego.
Całkiem niedawno śrubowaliśmy rekord meczów bez porażki i kolejnych zwycięstw w klasie A, teraz notujemy najgorszą serię w historii gier na tym szczeblu. Cztery mecze bez wygranej, to nigdy nie zdarzyło się dotąd w klasie A debrznianom, a ostatni raz straciliśmy 6 goli w serie A 3 maja 1996 roku w Czernicach (1:6 z Iskrą). Smutna statystyka...
(SM)

::  Copyright © 2003-2024 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::